Motyw cierpienia w literaturze i sztuce.Cierpienie towarzyszyło człowiekowi od początku jego istnienia. Od zawsze zastanawiał się on nad jego sensem, zadawając sobie niejednokrotnie pytania typu: „dlaczego akurat mnie to spotkało?” „Co ja takiego zrobiłem?” Niektórzy ludzie traktują cierpienie nawet jako karę za swe dotychczasowe życie. Jednak cierpienie jest czymś, co dotyka każdego z nas i czego zazwyczaj nie możemy przewidzieć. Niezależnie od tego, co jest jego źródłem zawsze niesie w sobie jakąś wartość, jakąś, choćby i niechcianą przez nas naukę. Cierpienie ma 2 podstawowe formy: fizyczną i psychiczną - wynikającą z doświadczania negatywnych emocji takich jak: lęk, poczucie krzywdy, smutek, czy żal.W mojej prezentacji omówię 3 dzieła literackie oraz zinterpretuję 2 obrazy w różny sposób oddające cierpienie i ukazujące go w różnych formach. Odzwierciedleniem i dowodem wszechobecności oraz powszechności cierpienia w życiu człowieka jest literatura. Od początku jej istnienia odnajdujemy w niej bogate świadectwa ludzkich tragedii i dramatów. Już w Starym Testamencie, Hiob został wystawiony na próbę tego negatywnego stanu. Historia Hioba jest przypowieścią o niezawinionym cierpieniu. Jego imię nie przypadkowo brzmi Hiob, gdyż po (hebr. ijjob: prześladowany, doświadczany). Był człowiekiem nieposzlakowanego charakteru, „sprawiedliwym, prawym, bogobojnym", unikał zła. Dla wypróbowania jego pobożności Bóg pozwolił Szatanowi poddać go próbie. Hiob pozbawiony został majątku, umarły jego dzieci, a on sam został dotknięty trądem, który szczególnie mu dokuczał z tego względu, iż ludzi na niego cierpiących uważano za wielkich grzeszników. Po tych wszystkich klęskach, o których dowiedział się praktycznie w tym samym czasie, nawet żona dziwiła się jego oddaniu Bogu i sugerowała, by zaczął Mu bluźnić, to wtedy jego cierpienia się szybciej skończą i umrze. Hioba bardzo irytowała płytka postawa żony, której próbował wyjaśnić swoje postępowanie: „Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione!” (cytaty). Jego słowa świadczą o tym, iż pogodził się z własnym losem, ufa Bogu i wierzy, że w tym, co go dotknęło jest sens i jednocześnie wie, iż jest tylko człowiekiem zależnym od wszechpotężnego Stwórcy. Hiob skarżył się wielokrotnie na swój los. Chciał wiedzieć, czemu spotkał go taki los? Czemu jego ciało zaczęło gnić? „Jeśli zgrzeszyłem, to jaką szkodę Ci wyrządziłem o Stróżu ludzi?” (cytaty). Na wieść o ogromnym jego cierpieniu pojawiają się 3 jego przyjaciele: Elifaz, Bildad i Sofar. Jednak zamiast go pocieszyć, to wprowadzają go w jeszcze większe rozgoryczenie, gdyż sądzą, iż to, co go spotkało musi mieć swoje uzasadnienie w jego życiu, ponieważ Bóg nie każe niewinnych. Hiob wpada po tym w jeszcze większą rozpacz i prosi Boga by ukrócił jego męki „Uprzykrzyło mi się życie, nie chcę dłużej żyć” (cytaty). Przyjaciele widząc, iż do Hioba nic nie dociera zarzucają mu pychę, zuchwałość a nawet bluźnierstwo. Hiob jednak nadal wierzy w swą niewinność i zarzuca Bogu niesprawiedliwość, jednak mimo wszystko nadal wierzy w potęgę Boga. W końcu Bóg ukazuje swą potęgę Hiobowi dając mu do zrozumienia, że Jego plany nie są zrozumiałe dla ludzi, i to On jest Panem zarówno dobra i zła na Ziemi. Bóg wykazuje niewiedzę zarówno Hioba jak i jego przyjaciół, ale jest miłosierny i postanawia wynagrodzić Hiobowi to, że nigdy nie przestał w niego wierzyć i wszystko co stracił zyskał z dwukrotnie. Puentą Księgi Hioba jest m.in. to, iż wiara jest jedyną ucieczką cierpiących. Kolejnym prezentowanym przeze mnie przykładem cierpienia w literaturze będzie nieszczęśliwa miłość Wertera w powieści Goethego. Jego bohater stanie się wzorem postępowań wielu późniejszych romantyków, gdyż był wrażliwym, sentymentalnym, o bardzo zmiennym nastroju idealistą. Werter z początku był samotnym człowiekiem, kontrowersyjnym mieszczaninem, któremu nie podobała się ówczesna hierarchia świata. Jednak w momencie gdy poznał Lottę, jego życie całkowicie się zmieniło. Werter Początkowo sądzi, że miłość jest dla niego najszczęśliwszą rzeczą, jaka go spotkała w życiu. Niestety bardzo się pomylił. Po okresach wspólnych spacerów, rozmów i nawet drobnych aczkolwiek ciągłych wpatrywań w zwykłą codzienność Lotty, nadszedł czas gdy poznał Alberta narzeczonego i potem męża Lotty. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę w jakiej sytuacji się znalazł. Jego życie zmieniło się diametralnie. Uwielbiana przez niego wcześniej natura stała się jego przekleństwem, gdyż wszędzie ją widział „Niebo i ziemia, i wszystkie twórcze siły otaczają mnie! Nie widzę nic nad wiecznie połykającego, wiecznie przeżuwającego potwora” (cytaty). Werter jest bardzo podatny na zmiany jakie zachodzą w naturze. Kiedy ogarnia go coraz większa melancholia i cierpienie, wyznaje: „Tak, tak jest. Gdy przyroda skłania się ku jesieni, jesień nastaje i we mnie, i dookoła mnie. Moje liście żółkną, a liście sąsiednich drzew już nawet opadły” (cytaty). Mimo, że Werter cierpiał coraz bardziej nie decyduje się na rywalizację z Albertem, jest nawet skłonny określać go dobrym przyjacielem. Sądzi, że to dobry człowiek, którego trudno nie lubić. Nadal odwiedza Lottę w jej domu, ale nie może patrzyć na jej szczęście w objęciach innego mężczyzny. Bardzo zazdrości Albertowi, jednak w końcu nie wytrzymuje i wyjeżdża. Próbuje podjąć pracę w służbie dyplomatycznej tak jak chciała jego matka. Uważa, że praca pozwoli mu zapomnieć o nieszczęśliwej miłości i chociaż trochę uśmierzy jego ból. Jednak z czasem sam pojmuje, że rygorystyczny świat arystokratów nie jest dla niego, o czym mu zresztą przedstawiciele tej grupy przypomną. Ten fakt jeszcze bardziej pogrążył Wertera. Wpadł on w głęboki pesymizm. Czuł, że nie pasuje do tego świata, że nikt go nie rozumie. Werter nie mógł znaleźć sobie nigdzie miejsca, dlatego przyjął zaproszenie od znajomego Księcia, z którym się dobrze rozumiał. Po drodze odwiedza swoje rodzinne strony co bardzo go wzrusza. Był nawet w takim stanie, że prosił Księcia by pomógł mu dostać się na wojnę. Długo nie zatrzymuje się u księcia i po paru miesiącach wyjeżdża, ulegając drażniącemu jego serce uczuciu, kieruje się do Wahlheim. Kiedy przybywa na miejsce spostrzega, że wszystko się zmieniło, jednak wszystko mu przypomina dawne szczęśliwe czasy jakie tu przeżył. Odwiedzając Lottę i Alberta dostrzega, że tylko wzmaga niepotrzebne napięcie miedzy małżonkami a końcowe słowa Lotty: „Werterze, pan jest bardzo chory, pańskie ulubione potrawy zbrzydły panu! Niech pan odejdzie, proszę, i niech się pan uspokoi.” (cytaty) wprawiają go w obłęd. To wszystko sprawia, że coraz bardziej utwierdza się w postanowieniu, że jedynym ratunkiem dla niego będzie śmierć. Dlatego też przygotowuje się do niej, próbując jednocześnie usprawiedliwić to co zrobi. Uważa, że takie życie jakie miał było tylko więzieniem, dlatego żywi nadzieję, że może po śmierci będzie mógł cieszyć się odwzajemnionym uczuciem Lotty. Powieść Goethego przedstawiła w całkiem odmienny sposób miłość. Przedstawiła to uczucie jako niezmierzoną wewnętrzną mękę oraz sprowokowała u głównego bohatera odczucie bezsensu istnienia „Wszystko w świecie jest ostatecznie marnością” (cytaty). Ostateczny czyn Wertera wzbudza także wiele egzystencjalnych pytań typu: Czy człowiek ma prawo sam odebrać sobie życie? Czy rzeczywiście istnieje tak potężne cierpienie, które prowokuje takie czyny? Na powyższe pytania poszukamy odpowiedzi w kolejnych dziełach literatury i kultury. Kolejnym zaprezentowanym przykładem cierpienia w literaturze będzie Dies Irae Kasprowicza. Tym razem cierpienie zostało zaprezentowane jako nieodłączny stały element końca świata. W utworze pełno jest nawiązań do Apokalipsy świętego Jana (m.in. profetyczność utworu), jednak wizja apokalipsy przedstawiona jest u Kasprowicza w sposób bardziej ekspresyjny, dekadencki. Już sam tytuł jest nacechowany znaczeniowo gdyż Dies Irae znaczy dzień gniewu. Być może wiąże się to z czasem powstania utworu (pod koniec XIX wieku), gdzie na skutek analizy minionych czasów, upadku wszelkich wartości i nadejścia przełomu wieków twórcy tego czasu przepowiadali katastrofę. Istotną rzeczą w hymnie jest przedstawienie w nim Boga jako bezlitosnego sędziego, karzącego całą ludzkość, niezależnie od uczynków i życia jednostek. Wszyscy są skazani na wieczne męki w „Styksowych otchłaniach”. Bóg jest jednak przedstawiony pod jeszcze jedną postacią – cierpiącego na krzyżu Chrystusa, który zmuszony jest patrzeć na ludzkie potępienie i zatracenie w grzechu, co wprawia go w jeszcze większe męki „O Głowo, owinięta cierniową koroną, Ty, co rozpierasz swej męki ogromem pierś Konieczności! O Głowo, której źrenice, jako dwie pochodnie dogasające, płoną nad krętą, pustą, nieskończoną drogą i gasną, gasną, a zgasnąć nie mogą, zawrzyj, swe oczy nad nami, nie patrz na boleść i zbrodnię!...” (cytaty). Ludzie są reprezentowani w hymnie przez Adama, ojca ludzkości, który bezradnie patrzy na pojawiające się wokół niego zło. Z własnej woli poddaje się osądowi, ale jednocześnie skarży się na zbyt ciężkie do udźwignięcia brzemię grzechu, które stało się jego udziałem. W utworze niezwykle przerażająco zaprezentowano zmiany jakie nastąpią w dniu sądu: „Olbrzymy świerków padają strzaskane”, „węże kosówek, wyprężywszy ciała w kurczach śmiertelnych, drętwieją bezwładne”, „z padolnych Styksów powstają głębiny”, „niebios walą się posowy, z owiniętej cierniem Głowy rzeką i morzem płynie ciepła krew, w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia...” (cytaty). Z utworu aż emanuje cierpienie: „Ogromna, niesłychana, wiekuista męka, z nie przygasłymi oczyma, milcząca, cicha i jak zmierzch pobladła, na wklęsłych skroniach siadła, na wpółotwartych powiekach i na wydętych piersiach tych olbrzymich ciał, które do krzyży przybiła” (cytaty). Apokryficzne wizje przerywa tylko błagający głos Adama, a później już nawet oskarżający, gdyż Adam twierdzi, że to Bóg ponosi odpowiedzialność za ułomność ludzi w walce ze złem, które on na dodatek stworzył. „Ojcze rozpusty! Kyrie elejson. Nic co się stało pod sklepem niebiosów, bez Twej się woli nie stało! Kyrie elejson! O źródło zdrady! Kyrie elejson! Przyczyno grzechu i zemsty, i rozpaczy szaleńczego śmiechu! Kyrie elejson! – Panie zmiłuj się” (cytaty). Adam jednak nie zostaje wysłuchany przez Boga i patrzy tylko na postępującą zagładę świata. Dodatkowego dramatyzmu i dynamiki dodają utworowi liczne powtórzenia i wykrzyknienia typu: „Boże miłosierny zmiłuj się nad nami!”. Co więcej w hymnie też autor nie pożałował elementów turpizmu co jeszcze lepiej obrazuje cierpienie patrzącego na zagładę świata Adama i całej ludzkości, np.: „trupia, zapadnięta zżółkła skroń”, „szkliste zgniłe wody”, „żmij skłębiony płód”, „czarne pijawki, zielone jaszczury wiją się naprzód wpław i oplatają kręgami śliskiemi męczeńskich krzyży smutne miliardy, z bagnistej wyrosłe ziemi, zapadłe w bagnisty kał...”, „I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy, świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół, o szczękach otulonych kłębem czarnych bród, kładą na łonach tych pomarłych ciał...” (cytaty – turpizm – Lekcja anatomii dr Tulpa – barok 1632 Rembrandt). Utwór kończy się zagładą świata „Na wszystko mrok nicości nieprzebyty spłynął” (cytaty). Dies irae prowokuje kolejne pytania dotyczące cierpienia: Czy cierpienie jest karą za grzechy? Czy od czegoś zależy? Czy przeznaczeniem ludzi jest potępienie? Z nieco innej strony sąd ostateczny oraz cierpienie potępionych przedstawią Hans Memling na obrazie „Sąd ostateczny”. Dzieło jest tryptykiem czyli składa się z 3 części. Część prawa obrazuje piekło, centralna sąd, a lewa niebo. W centrum obrazu znajduje się Chrystus a wokół niego grono świętych i aniołów trzymających narzędzia ukrzyżowania Zbawiciela: bicze czyli flagellum, krzyż, koronę cierniową, gwoździe i młot. Na obrazie Bóg został tym razem przedstawiony jako sprawiedliwy sędzia, którzy mierzy ludzi na podstawie ich uczynków i kieruje albo do nieba albo do nieba. W dolnej części środkowego obrazu przedstawiono sferę profanum – Ziemię. Tutaj już widoczne jest przerażenie ludzi, gdyż są oni „ważeni” wg ich uczynków przez archanioła Michała który trzyma wagę. Czym bliżej prawej strony obrazu tym widać większe przerażenie i cierpienie na twarzach ludzi, gdyż są oni spychani przez diabły - ukazane jako ludzie z ogonami, kopytami i pazurami - zwierzęce bestie, odmieńcy, postaci zmienione przez zło – do czeluści piekielnych. Czym bliżej piekła tym bardziej zmienia się też krajobraz. Po prawej stronie są same skały i kolory są ciemniejsze niż po lewej. Prawe skrzydło obrazu przedstawia piekielne czeluści, otwiera przed nami tajemnicę potępienia. Obraz przerażonych, pogrążonych w chaosie ludzi skazanych na potępienie jest wyjątkowo sugestywny i straszny. Armia Lucyfera to zbuntowani Aniołowie, którzy odwrócili się od Boga i stanęli po stronie zła. Nękają oni w straszliwy sposób swoje ofiary, zadając im ból, który nie pozwala zapomnieć o popełnionych grzechach. Jeszcze w centralnej części niektórzy osądzeni próbują uciekać. Jednak ich wysiłki są na nic. Tak jak pozostali potępieni są spychani do piekła gdzie grzeszne dusze palą się w ogniu, cierpią wieczne męczarnie i pokutują za grzechy. Ludzie mają przerażone twarze i powykrzywiane ciała, niektórzy krzyczą. Na tym obrazie analizowanym pod względem cierpienia, przerażenie i dramatyzm jest mniejszy niż w utworze Kasprowicza. Obraz też przedstawia cierpienie jako karę za grzechy, jednak w sposób bardziej sprawiedliwy niż robi to Kasprowicz, gdyż tutaj tradycyjnie ludzie są ważenie wg własnych uczynków. Ostatnim rozpatrywanym przeze mnie rodzajem cierpienia, będzie dobrowolne cierpienie Chrystusa ukrzyżowanego, przedstawione na obrazie Diego Velazqueza „Chrystus na krzyżu”. Ukrzyżowanie, namalowane przez Diego Velázquez'a ma swoje ramy w robiącej ogromne wrażenie ciemności, która przywołuje czarne chmury, tak, że wydają się władać tajemnicą. Bez wątpienia, w centrum, jak zwycięskie słońce, które rozsiewa swoje promienie, znajduje się Ukrzyżowany, o łagodnym i majestatycznym wyglądzie. Jego głowa ukazuje tajemnicę paschalną, ukoronowana cierniem, ale otoczona błyszczącą i o wiele większą aureolą światła. Nie jest oświetlony żadnym zewnętrznym źródłem światła. To Jego osoba jest źródłem światła, ponieważ Jezus jest słońcem sprawiedliwości, w którego promieniach znajduje się zbawienie dla wszystkich ludzi (por. Mal 3, 20). Skazaniec stoi. Z postawą władcy i autorytetem panuje nad krzyżem, to nie krzyż panuje nad Nim. Ma się wręcz wrażenie, że On podnosi swoje ramiona w geście zwycięstwa. Obok Jezusa i Jego krzyża, nie ma żadnego innego elementu lub postaci na tym obrazie, ponieważ On, Pan jest jedynym centrum historii.Głowa i ciało przedstawiają zarówno Jezusa jak i nas samych. Głowa (Jezus), cierpi aby Jego ciało (my) mogło uczestniczyć w świetle życia. Połowa jego twarzy jest zakryta, ponieważ istnieje niesłychane i niewyobrażalne cierpienie, ale druga połowa pozostaje widzialna, aby pokazać nam, że w zależności od tego z jakiej perspektywy patrzymy na krzyż, możemy odkryć oblicze Boga lub nie. Krzyż jest wykonany estetycznie, wręcz doskonale wykonany, to nie jest zwykły bal wbity w ziemię lub bezkształtny pień. Jego estetyczne wykonanie przypomina nam, że za tym cierpieniem kryje się doskonale opracowany plan Boga.Tabliczka z napisem w językach: religii (hebrajski), wiedzy (grecki) i polityki (łaciński), ukazuje, że Pan włada wszystkimi dziedzinami, jako Król Najwyższy. On króluje i włada z tronu krzyża, jest Królem i Panem, chociaż jego korona jest z cierni. Jezus Velázquez'a jest równocześnie boski i ludzki. Na podstawie wszystkich zaprezentowanych przeze mnie treści nie da się obiektywnie wyjaśnić, czym jest cierpienie, gdyż wszystkie te dzieła są tak naprawdę skromną cząstką wszystkich zapisanych na kartach literatury czy płótnach malarskich świadectw ludzkiego cierpienia. To co przedstawiłem w tej krótkiej prezentacji świadczy o tym, że cierpienie dotyka każdego - od początku istnienia ludzi - zarówno dobrych jak i złych ludzi o czym świadczą chociażby postaci Hioba i Chrystusa. Wybrane przeze mnie w bibliografii pozycje świadczą także o tym jak różnie w poszczególnych czasach cierpienie było rozumiane. Zawyczaj jako kara za grzechy, ale co z Werterem w takim razie? Czym on zawinił? Dlatego dzisiaj nie możemy myśleć takimi kategoriami. Nawet w czasach zaawansowanego rozwoju cywilizacyjnego nie możemy się uwolnić od cierpienia. Możemy go obserwować na każdym kroku: w literaturze, prasie, telewizji. Nie ma dnia, żebyśmy nie słyszeli o takiej, czy innej tragedii, wojnie, zbrodni… Z cierpieniem spotykamy się niezależnie od tego, czy tego pragniemy czy nie. Jest nierozerwalnie związane z naszym życiem, a przez to nieuniknione. To, czy stanowi ono dla nas jakąkolwiek wartość i jak do niego podchodzimy zależy w dużej mierze od nas samych, naszego światopoglądu, przekonań religijnych, wcześniejszych doświadczeń. Dla niektórych cierpienie jest czymś całkowicie zbędnym; czymś, co przeszkadza i nie pozwala człowiekowi osiągnąć szczęścia; czymś niechcianym i pozbawionym sensu. Dla innych ma olbrzymie znaczenie. Nadaje sens ludzkiej egzystencji, pozwala poznać siebie, siłę własnego charakteru i wytrwałość. Jeszcze inni nadając mu głęboki, religijny wymiar traktują je jako coś, co upodabniając człowieka do cierpiącego Boga, uświęca ludzkie, często ułomne i pełne potknięć, życie. To swoisty paradoks - z jednej strony cierpienie ma wymiar powszechny i uniwersalny, z drugiej każdy z nas nadaje mu niepowtarzalny i indywidualny charakter. Cierpienie paradoksalnie prowadzi do szczęścia, Uczy nas współczucia dla innych i wrażliwości. Dzięki doświadczeniu cierpienia możemy zrozumieć innych, a co więcej, potrafimy docenić chwile szczęścia, radości i beztroski tak przecież ważne w naszym życiu. Jak mówił Jan Paweł II: "Całe to cierpienie jest w świecie po to, żeby wyzwolić w nas miłość, ów hojny i bezinteresowny dar z własnego "ja" na rzecz tych, których dotyka cierpienie." Tej wypowiedzi dowodzi sam fakt cierpienia naszego papieża 3 lata temu na oczach całego świata, dlatego uważam, że więcej komentarza już nie trzeba, gdyż każdy rozważy to sobie sam. pobierz pracę |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|